Pierwsze dni na Uczelni

Pierwsze dni na Uczelni

Studenta zagubionego na uczelni w pierwsze dni roku akademickiego zrozumie tylko inny student lub absolwent, który już te doświadczenia ma za sobą. Dlatego dzisiaj prezentujemy artykuł Darii Bębenek, absolwentki naszej Uczelni, która studiowała Psychologię. Daria ma dla Was kilka wskazówek, jak przeżyć pierwsze dni studiowania. :)

Życzymy miłej lektury!

Pierwszy dzień, pierwszy rok, pierwsza sesja – czy warto walczyć o marzenia?

 

     Jeszcze w klasie maturalnej spotkałam się z opinią, że okres studiów to najpiękniejszy czas w życiu człowieka. Te słowa płynące z ust nauczycielki języka łacińskiego na długo zostały w mojej pamięci, jednak pierwszego dnia studiów nie brzmiały tak pozytywnie i wiarygodnie, jak wtedy, gdy było się uczennicą liceum. Na różnych portalach społecznościowych często widnieją pytania o to, jak odnaleźć się w nowej szkole, jak poradzić sobie na pierwszym roku studiów, a jesienna gorączka dotyka także wielu rodziców nawet tych dzieci, które dopiero idą do przedszkola. Bez wątpienia każdy pierwszy dzień jest dla nas stresujący i nie trzeba tego nikomu tłumaczyć ani udowadniać.

     Pamiętam bardzo dobrze swój pierwszy dzień na Uczelni. Stałam przerażona gdzieś na środku korytarza. Dziś wydaje mi się to śmieszne i zupełnie nie na miejscu, jednak wtedy brak znajomych czy oczekiwań przyszłych wykładowców był trudny do zniesienia. Stojąc na korytarzu można było posłuchać rozmowy starszych studentów, którzy czasem widząc przerażone twarze pierwszorocznych studentów, straszą tym, co ich czeka w najbliższej przyszłości. Statystyka czy Psychometria należą do jednych z tych przedmiotów, które sprawiają, że serce zaczyna mocniej bić. Nie powinno więc nikogo dziwić, że gdy starsi koledzy z Uczelni przedstawią Ci ‘pozytywne’ aspekty studiowania, zaczynasz zastanawiać się, co Ty właściwie tutaj robisz. Przecież miało być tak przyjemnie, w końcu rozwijasz swoją pasję. Uczysz się nareszcie tego, czego chcesz1 Nie tak jak było to w liceum , kiedy musiałeś uczyć się wszystkiego, z różnych dziedzin nauki i sfer życia. Czasem wyobrażenie o kierunku już pierwszego dnia zderza się boleśnie z rzeczywistością. Jednak pamiętaj o tym, że najczęściej mówią to osoby, które właśnie kończą ten kierunek i są w trakcie pisania swojej pracy magisterskiej. Oni dotrwali, Ty też możesz! Dziś patrzę na to z uśmiechem.

     Pierwszy rok jest niewątpliwie czasem, gdy weryfikujemy nasze oczekiwania, posiadane zdolności czy wiedzę wobec tego, co proponują nam i oczekują od nas nasi wykładowcy. Szczególnie obciążająca może być ilość nauki, polecanej czy koniecznej do przeczytania literatury, a także świadomość zbliżającej się sesji. Jest to również okres, w którym często zastanawiamy się nad tym, czy dokonaliśmy właściwego wyboru. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Dałam sobie czas do pierwszej sesji. Byłam naprawdę przerażona. Ogrom nauki i nowych informacji przytłaczał mnie z dnia na dzień. Miałam wrażenie, ze nie dam rady, że to studia dla ludzi wybitnych. Co ciekawe, często obrastamy w piórka, gdy ktoś w towarzystwie czy podczas rodzinnego obiadu wymienia zalety naszego kierunku. Cenimy to, gdy ktoś porównuje nas do kuzyna czy kuzynki i mówi o tym, jaki to nasz przyszły zawód jest prestiżowy, jakże trudne to studia. Ale też często w głębi ducha jednocześnie pragniemy, żeby skończyć je możliwie bez wysiłku. Wydaje się, że to marzenie dla Złotej Rybki, która chyba nie pali się do tego, aby słuchać naszych życzeń. Do dziś pamiętam wiele zagadnień, które spędzały mi sen z powiek. Wtedy było to coś zupełnie nie do przyjęcia. I pomimo tego, że pochłaniałam jedną książkę po drugiej, nadal była to dla mnie abstrakcja. Jednak dzięki niezwykłej trosce i wiedzy wykładowców, obecnie wiele z nich jest zupełnie luźnym tematem, a przede wszystkim bardzo pomocnym w obecnej pracy. To, co na pierwszym roku studiów stanowiło wielką trudność, dziś wydaje się być tak proste, jak zawiązanie sznurówek w butach. Jednak jeśli zawiążemy je zbyt luźno, możemy szybko się przewrócić. Tak samo jest z wiedzą zdobywaną podczas studiów.

     Pierwszy rok daje solidne fundamenty. To, czego nauczysz się w tym okresie zaowocuje w następnych latach, podczas których wiedza poszerza się, ale zawsze nawiązuje do podstaw. Bez nich trudno iść dalej. Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała tutaj słów jednego z lekarzy, który mógłby swoją pasją do zawodu zarazić cały świat – mam nadzieję, że nie pogniewa się o to, że przytoczę jego słowa. Przed pierwszym dniem w pracy po studiach, dostałam taką oto radę: „musi się Pani jutro wykazać - na tych oparach pojedzie Pani przez całe życie”. Nie miał On bynajmniej na myśli, że teraz wystarczy już tylko leżeć i nic nie robić. Jednak od razu na myśl przyszła mi pewna analogia - według mnie tak samo jest z nauką na studiach, te ‘opary’ to podstawy! Jeśli je opanujesz już na pierwszym roku, a przede wszystkim zrozumiesz jak się UCZYĆ w przyjemny i efektywny sposób, pojedziesz na nich przez kolejne lata nauki, pracy czy rozwoju osobistego.

     Pierwsza sesja miała być dla mnie wybawieniem. Szukałam wielu wymówek, jak ból głowy, wizyta u dentysty czy brak konkretnej książki w bibliotece. Uczyłam się, ale bez przekonania, że mogę zdać. Chciałam uwodnić rodzicom, ze nie mają racji mówiąc, że sobie ze wszystkim poradzę. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam pod koniec sesji swoją kartę ocen – widniały na niej prawie same piątki. Nigdy nie miałam takich ocen. Z jednej strony bardzo się cieszyłam, z drugiej - ubolewałam nad tym, że czeka mnie kolejny okres nauki. Nagle z uczennicy, w którą wszyscy wątpili stałam się stypendystką. Wątpili, bo w liceum nie byłam orłem, nawet nie lubiłam się uczyć. Przez pięć lat studiów, kiedy otrzymywałam stypendium za wysokie wyniki w nauce udowodniłam sobie i innym, że jeśli kochasz to, co robisz, to nie możesz i nie chcesz być w tym kiepski czy przeciętny. Poświęcasz temu cały swój czasu, uwagę i troszczysz się, jak o swoje ukochane dziecko.

     Dziś, jako absolwentka psychologii, jestem ogromnie wdzięczna swoim rodzicom za wsparcie, wszystkim wykładowcom, którzy poświęcali nam wiele uwagi, dodawali otuchy i starali się jak najlepiej przygotować do pełnienia obowiązków zawodowych na najwyższym poziomie. Jako dziecko wiedziałam, że będę psychologiem. Nigdy nie zrezygnowałam, ponieważ nie miałam planu B – po prostu byłam świadoma tego, że nie potrafię i nie chcę robić w życiu nic innego. Kocham psychologię i jest to moja jedyna, największa pasja. Każdemu życzę, aby mógł spełniać swoje marzenia i był wytrwały w drodze do celu.

      Kiedyś pytali mnie, jak sobie poradzę na studiach, skoro nie mam świadectwa z paskiem - gdzie Ty, taka zwykła uczennica chcesz studiować psychologię? Na studiach już nie pytali o to, jak sobie radzę. Pytali, jak mogą z tej wiedzy skorzystać. Dziś nie pytają jak z niej skorzystać, dziś po prostu jesteśmy razem i uczymy się od siebie nawzajem. Ja służę wiedzą i wsparciem, cierpliwe podążając za tym, jak drugi człowiek podnosi się, rozwija i korzysta z tej wiedzy zmieniając swoje życie. Rozmawiając z drugą osobą łatwo dostrzec, że każdy z nas ma w sobie siłę i takie zasoby, które umożliwiają mu rozwiązanie problemów w swoim życiu, trzeba mu tylko pomóc je odkryć. Ty też ją w sobie nosisz, tylko naucz się z niej korzystać!

     Jakie mam dla Was rady? Sprawdzone, przetestowane – to właśnie one pomogły mi zrozumieć, że studia to nie walka o przetrwanie. Czy moje rady będą jakimś odkryciem? Pewnie nie. Być może gdzieś już o nich słyszeliście, być może ktoś z Was już je stosuje. Tak na start zapamiętaj:

     Po pierwsze - bądź ciekawy! Ciekawość świata czy ludzi, ciekawość odkrywania tego, kim jesteśmy. Wreszcie ciekawość wiedzy. Nie warto myśleć kategoriami, czego trzeba i czego warto się nauczyć, przeliczać i szacować, które informacje przydadzą się nam w przyszłości. Tego typu nastawienie wprawiało mnie na początku w poczucie, że wszystkiego jest za dużo, wiele rzeczy jest zbędnych, a książki są moim największym wrogiem. Ciekawość towarzyszyła mi przez cały okres nauki, sprawiła, ze nawet te przedmioty, które uważałam za nudne i nieciekawe okazały się być czymś, co można wykorzystać w życiu. Za ciekawością przemawiają słowa choćby Alberta Einsteina, który powiedział: „nie mam żadnych szczególnych uzdolnień, cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość”.

     Po drugie – uśmiechnij się. Jeśli wątpisz w to, że uśmiech może zjednać sobie ludzi, to zastawów się, czy z ochotą usiądziesz obok osoby, która boi się w ogóle na Ciebie spojrzeć. Prawdopodobnie pomyślisz o tym, że nie będzie to najlepszy towarzysz na następne lata, ani do zabawy, ani też do wspólnej nauki. A przecież każdy wie, że na studiach liczą się pozytywne i szerokie kontakty, szczególnie podczas sesji.

     Cieszę się, że dotrwałeś ze mną do końca! Dlatego na koniec przytoczę Ci słowa Jakuba B. Bączka – trenera mentalnego, człowieka, którego cenię za niezwykłą charyzmę i otwartość na ludzi – „Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia”. Te słowa stanowią dla mnie kwintesencję nauki. I nie ważne, czy jesteś młodym i szalonym nastolatkiem, ojcem lub matką, której dzieci płaczą, podczas gdy wychodzi na Uczelnie. Może pracujesz w zawodzie, który sprawia, że poniedziałek jest Twoim największym koszmarem albo wręcz przeciwnie – kochasz swoją pracę. To też nie jest ważne. A może dopiero szukasz swojej drogi w życiu? Pamiętaj jednak, że tylko od Ciebie zależy, czy dotrzesz do swojego celu. 

30
Wrzesień2019